środa, 20 lutego 2013

Jak zabiłam moje paznokcie, czyli ściąganie żelu.

To jest jedna z tych rzeczy, do których nie należy się przyznawać. To tak jak wtedy kiedy idziesz to kosmetyczki i nawiązuje się dialog w stylu:
-Czy stosuje pani jakąś domową pielęgnację ciała?
-Nie...
-Ale nic? Nawet balsamu?

-No czasem balsam...

Bo co tu innego odpowiedzieć, skoro głupio się przyznać, że jedyny balsam jaki mamy to ten dodany do "Claudii", czy innego "Bravo", 5 lat temu...

Oczywiście to tylko przykład :)

Ale tak też jest kiedy osoby robiące paznokcie żelowe, powtarzają ciągle "niech Pani nie ściąga żelu sama, lepiej przyjść do mnie", a klientka wtedy sobie myśli "a po co ja mam iść i jej płacić, skoro można inaczej?". A stylistki same też nigdy nie przyznają się, że z braku czasu zamiast 'profesjonalnie' sięgnąć po frezarkę/pilniczek/bloczek, po prostu zrywają żel.

Ja natomiast przyznam się do tego, co zrobiłam i pokażę Wam dlaczego nie należy odrywać/odgryzać/podważać żelu z paznokci.

Zróbmy to metodą szokową. Oto efekt:

Jak widzicie- paznokcie są wręcz roztrojone, zwłaszcza na końcach.

 

...


Dlaczego tak się dzieje? 
To, że gdzieś od boku pod żel dostało się powietrze i wystarczy lekko podważyć od widać, że żel nie trzyma się już płytki, wcale nie oznacza, że nie trzyma się na całości. Widzimy, że np. połowa jeszcze się dobrze trzyma. Kiedy zaczniemy na siłę to podważać i próbować zerwać, a żel będzie się trzymał bardzo dobrze- to nie "oddzielimy" żelu od paznokcia, tylko szybciej- jedną warstwę paznokcia od drugiej, bo przecież paznokcie po żelach są słabsze.  



 I co z tego, że paznokcie pod żelem były długie, skoro teraz są tak cienkie, że od razu się łamią (o ile nie złamały się już przy odrywaniu)?

Niby o tym wszystkim wiedziałam, a jednak nie chciało mi się wyciągnąć frezarki i siedziałam, oglądając jakiś film, i tak, jak niektórzy paznokcie ogryzają, tak ja podważałam i zrywałam z nich żel. 

Przy którymś z kolei pomyślałam, że warto to pokazać i jednego z paznokci (mały u lewej ręki) ściągnęłam tak jak należy- użyłam pilniczka i bloczka i delikatnie spiłowałam. Różnica jest widoczna gołym okiem.
  

Na koniec próbowałam wszystkie "wygładzić" bloczkiem. Widać też jak duży był odrost.


Całą "akcję" przeprowadziłam wczoraj wieczorem. Dzisiaj paznokcie wyglądają już lepiej. W tej chwili mam na nich tylko odżywkę, użyłam też oliwki do skórek. Teraz trzeba dać im kilka dni spokoju, żeby móc pomalować.



Po ostatnich zdjęciach ktoś mógłby się zastanawiać jaka w takim razie jest różnica między zrywaniem, a piłowaniem, skoro i tak użyłam bloczka i wyglądają podobnie. Ano jest- taka, że te, które się rozdwoiły/roztroiły są dużo cieńsze, bardziej zniszczone. I to, że je wygładziłam i posmarowałam odżywką- wcale tego nie zmieni. Mały paznokieć u lewej ręki jest po prostu dużo twardszy.


Podsumowując: 
Jeśli decydujemy się już na żele, czy akryle, musimy liczyć się z tym, że płytka będzie lekko spiłowana i zniszczona. Możemy jednak zdecydować czy zniszczymy je jeszcze bardziej, czy też poświęcimy czas, sięgniemy po pilnik i zrobimy to tak jak należy. 
A do osoby robiącej paznokcie warto się udać, bo często mają sprzęt, którym da się to zrobić szybciej, dokładniej i bardziej ostrożnie- lepsze pilniki, frezarki z końcówką do ściągania masy żelowej. 


Taka moja rada, może znajdzie się ktoś kto przemyśli tą sprawę.


xoxo P.D.

16 komentarze:

Heh, trochę mi to przypomina moje zdrapywanie lakieru... choć wiadome, że nie jest to tak inwazyjne jak zdzieranie żeli, ale brzydki zwyczaj i się muszę tego oduczyć...

Wow, aż się przeraziłam, dobrze, że nie praktykuję żadnych żeli, bo jestem zbyt leniwa i pewnie robiłabym tak jak Ty z nudów :) a moje paznokcie i tak są już słabe i rozdwojone, że nawet ich lakierami nie męczę.

kiedyś chciałam bardzo żele ale poczytałam jak niszczą się płytki i mi się odechciało :D

i dlatego nigdy nie zdecyduje sie na żele. ;O paznokcie są w opłakanym stanie...
Życzę Ci szybkiego wzrostu i regeneracji pazurków ! :))

Mnie sztuczne paznokcie nigdy nie kręciły :P Ale, pierwszy raz od dawna widzę, żeby ktoś miał półksiężyce w paznokciach. Ja mam tylko w kciukach...To ponoć nie dobrze...

o tym, że to niezbyt dobrze słyszałam już chyba od podstawówki. nigdy mi jednak nie zniknęły, wydaje mi się, że są mniejsze niż kiedyś. ale prawda jest też taka, że na większości zdjęć paznokcie są pokryte lakierami, a wtedy tego nie widać zupełnie... nie wiadomo co jest pod spodem :)

masakra, wzdrygałam się przy każdym zdjęciu jakby mnie coś bolało ;) no trudno się mówi, z tą odżywką powinny się lepiej poczuć :)

ohydaa!! chociaz raz moglabym powiedziec ze masz gorsze paznokcie ode mnie... ale nie powiem ;)
/Misha

na pracowni ściągałyśmy żel/akryl spiłowując go
nudne godziny, by się tego pozbyć
dlaczego nie można było użyć acetonu? ;/

acetonu? przy pomocy acetonu żelu raczej nie ściągniesz. ściągniesz akryl albo rozpuścić może się klej do tipsów, a tu tipsów nie było.

no właśnie też mnie to martwi, że klientki same sobie paznokcie niszczą takim ściąganiem a potem ploty, że żel niszczy paznokcie albo kosmetyczka niekompetentna...

zdjęcia dla lubi o mocnych nerwach, starsznie to wygląda ale dobrze że napisałaś taki post przynajmniej jest to przestroga dla innych :)

ojoj, az mnie moje pazurki zabolały :/

strasznie to wyglądało ;( dobrze, że już lepiej.

Cześć :)
Pozwoliłam sobie podlinkować Twojego posta w swojej notce tutaj: http://ohwowdiamonds.blogspot.com/2015/11/powracam-ratujemy-paznokcie.html, mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko. Jeśli jednak chciałabyś, żebym usunęła link daj znać :)
Pozdrawiam :)

Prześlij komentarz

Twitter Delicious Facebook Digg Stumbleupon Favorites More