środa, 10 kwietnia 2013

Obgryzanie paznokci

Zostałam poproszona o post na ten temat, a przyznam szczerze, że sama też o tym myślałam od pewnego czasu. Zwłaszcza, że to zjawisko pojawia się także w moim domu. Mowa oczywiście o obgryzaniu paznokci (zwanym inaczej onychofagią), które dotyczy około 45% dzieci oraz 15% dorosłych.

Skąd bierze się nawyk obgryzania paznokci i skórek?
 
Teorii na ten temat jest kilka. Najbardziej znaną i prawdopodobną jest: STRES.
Paznokcie obgryzają osoby nerwowe, żyjące w stresie, chcące go rozładować. Nawyk ten często zaczyna się już w wieku dziecięcym.

U większości nerwowe obgryzanie zanika wraz z upływem czasu, jednak około 15% dorosłych nie potrafi zwalczyć tego nawyku.

NISKA SAMOOCENA - podłoża tego zaburzenia szukać możemy nie tylko w nadwrażliwości emocjonalnej, ale też  w niskiej samoocenie, zakompleksieniu, pobudliwości i lękowości. Mechaniczne obgryzanie paznokci pozwala rozładować lęk, zdenerwowanie, złość czy zakłopotanie w danej chwili. Czynność ta może się też wiązać z emocjami pozytywnym, podobnie jak palacz sięga po papierosa, onychofagik skubie i podgryza swoje paznokcie. W niektórych przypadkach obgryzanie paznokci jest kłopotliwym przyzwyczajeniem, z którym można skutecznie walczyć.
Kolejne teorie to UWARUNKOWANIA GENETYCZNE. Podobno onychofagia może być dziedziczna, jednak nie zostało to jeszcze potwierdzone. I nie chodzi tu tylko o samo w sobie obgryzanie, tylko też o genetycznie zwiększoną podatność na sytuacje stresowe. Wtedy obgryzanie paznokci będzie efektem ubocznym.

A jaki wpływ na to mają RODZICE? Kiedy paznokcie zaczyna ogryzać małe dziecko, rodzice są jeszcze w stanie dziecko od tego odzwyczaić. Często jednak nie zwracają na to większej uwagi, a problem sam nie znika. Osobiście uważam, że jeśli któryś rodzic wciąż gryzie swoje paznokcie, to dziecko też zacznie. I nie chodzi tu o genetykę, tylko o swego rodzaju chęć naśladowania. Dziecko, tak jak słów, uczy się od rodziców zachowań. Jeśli widzi, że mama czy tata tak robią, to ono też chce. Mam w rodzinie przypadek, w którym paznokcie obgryzały: moja mama i ciocia. Mama przestała, ja obgryzałam za młodu, ale przez krótki czas. Ciocia nigdy nie przestała, a teraz jej córka też zaczęła. Mam wrażenie, że robi to, żeby mieć jakiś wspólny "problem" ze swoją mamą. Żeby móc powiedzieć "mam to po niej!". Ile w tym prawdy- wiedzą tylko dzieciaki. 
Z NUDY I GŁUPOTY- z własnego doświadczenia wiem, że czasem zaczyna się zupełnie bezsensu: bo zadarła się jakaś skórka, bo złamał się paznokieć i o wszystko haczy, a nie mamy pod ręką pilniczka. I nawet nie wiemy kiedy od jednej skórki przeszliśmy do dziesiątego paznokcia. I tu właśnie jest przyczyna mojego problemu. Paznokci nie obgryzam, ale skórki tak. Zwłaszcza, kiedy nie potrafię znaleźć cążek, a czuję, że już natychmiast muszę się pozbyć przeszkadzającej tkanki. 
Teorii jest więcej, ale nie będziemy się rozdrabiań. Myślę, że w 99% przypadków chodzi o jedną z powyższych.

Podsumowując: wychodzi na to, że obgryzanie paznokci może być związane z wrażliwością emocjonalną, genetyką, a także z przejęcia takiego nawyku od osób, z którymi często przebywamy. 
Czasem nie da się jednoznacznie określić podłoża problemu. Po prostu nagle zauważamy, że obgryzamy, albo obgryzamy od dawna i nie wiemy, kiedy to się zaczęło.  
W niektórych przypadkach obgryzanie paznokci jest tylko kłopotliwym przyzwyczajeniem, z którym można skutecznie walczyć. No właśnie- ale jak? 
O tym za chwilę. Wcześniej mamy do omówienia jeszcze jedną, ważną kwestię.


Czym grozi obgryzanie paznokci?
 
Po pierwsze: WYGLĄD. Krótkie, nieestetycznie wyglądające, poszarpane paznokcie i skórki.
Osoby nałogowo obgryzające paznokcie odczuwają zawstydzenie w różnych sytuacjach społecznych, starają się ukryć swój problem, trzymając poranione ręce w kieszeniach lub za plecami. Przez to spada ich samoocena, a kiedy spada samoocena i zaczynają się denerwować- znów obgryzają paznokcie. I kółko się zamyka...
Po drugie: BAKTERIE. Podobno pod paznokciami gromadzi się więcej bakterii, niż na muszli klozetowej, dlatego czynność ta wiąże się z narażaniem się na wiele chorób. Konsekwencją tego nawyku mogą być zakażenia dróg pokarmowych, infekcje bakteryjne i grzybicze, zarażenie się owsikami, tasiemcem, glistą ludzką, a nawet zapalenie wątroby. 
Wkładanie palców do jamy ustnej sprzyja powstawaniu w tym rejonie infekcji, takich jak opryszczka czy zapalenie dziąseł. Dzieci z nawykiem obgryzania paznokci częściej też są nosicielami bakterii.
Chociaż tu ciekawostka- dr Hilary Longhurst, immunolog z Bart's NHS Trust twierdzi, że "jeżeli nasze palce nie są naprawdę brudne, zarazki, które się na nich znajdują, nam nie zaszkodzą, a mogą w rzeczywistości pobudzić nasz układ odpornościowy". To trochę jak ze szczepionką- nasz układ odpornościowy zapamiętuje podany patogenem i w przyszłości łatwiej poradzi sobie z jego zwalczaniem.

Po trzecie: USZKODZENIE STRUKTURY PAZNOKCIA I CHOROBY PAZNOKCI- w trakcie długotrwałego obgryzania paznokci zaburzona zostaje bariera odpornościowa, którą normalnie zapewnia ciągła skóra z przydatkami. Obgryzając paznokcie- możemy uszkodzić tą strukturę. W konsekwencji zwiększone jest ryzyko zakażeń bakteryjnych, grzybiczych oraz drobnych krwawień. Ponadto paznokcie stają się cienkie, łamliwe i rozdwajają się. Faktem jest też, że zbyt mocne obgryzanie "skraca" płytkę przylegającą do skóry.
Jedną z możliwych chorób paznokci, która może wystąpić jest zanokcica, która objawia się ropnym zakażeniem i spuchnięciem wałów paznokciowych. 


Jak przestać obgryzać paznokcie?
Zerwanie z tym nałogiem, wbrew pozorom, nie jest wcale takie proste. 
Jedną z metod walki z obgryzaniem może być KUPNO GORZKIEGO ŻELU, czyli lakieru bezbarwnego o gorzkim, strasznie nieprzyjemnym smaku, czy też innej maści w aptece. Środki są różne. We wszystkich chodzi o to, żeby ten smak zniechęcił. Jednak, jak możemy się domyślać, nałogowy "obgryzacz" najpierw popluje, popluje, a później albo szybko zmyje żel, albo po jakimś czasie się do niego przyzwyczai. Dlatego ta metoda sprawdza się w dwóch przypadkach: jeśli ktoś zauważył, że niedawno zaczął się u niego taki nawyk lub w przypadku osób bardzo wrażliwych na wszelakie niedobre smaki, które dodatkowo bardzo chcą z tym nawykiem zerwać. Inaczej nic z tego nie będzie, ale warto spróbować. Taki żel to wydatek rzędu kilku złotych. 
Kolejna opcja (głównie dla pań)- ŻELOWANIE PŁYTKI. Żel na paznokciach jest znacznie twardszy od samej płytki, obgryzanie staje się trudniejsze. No i przede wszystkim- paznokcie mogą być dłuższe i estetycznie wyglądać i szkoda będzie niszczyć taki efekt. Podobno na taki "zabieg" decydują się czasem nawet panowie. Wtedy oczywiście nakłada się tylko trochę żelu na naturalną płytkę. Paznokcie pod żelem sobie rosną i jeśli właściwie ściągniemy później żel, to paznokcie będą dłuższe, a taki widok może zniechęcić do obgryzania. Oczywiście też mogą znaleźć się wyjątki. I tu znów przykład mojej cioci, która to, jako jedyna znana mi osoba, jest w stanie obgryźć nawet żel. Jasne, że nie zje go całego. Ale po kilku tygodniach okazuje się, że żele są znacznie cieńsze niż były, a czasem nawet lekko przygryzione po bokach. Na pytanie "jakim cudem", ciocia odpowiada, że długie "miętolenie" żelu w końcu go delikatnie zmiękcza, a wtedy da się  trochę obgryźć. Z tym, że ona obgryza "od zawsze", a faktem jest, że w tej chwili żelu na paznokciach nie ma, a obgryza głównie kciuki. Reszta paznokci przeważnie wystaje poza opuszek. To też swego rodzaju "cud" :)
Zobaczcie jak wyglądają jej paznokcie teraz, a jak wyglądały pokryte żelem kamuflującym:
NASTAWIENIE PSYCHICZNE jest jednak najlepszą metodą. Te wcześniejsze mogą pomóc w postanowieniu, ale jeśli nie zdecydujemy się zerwać z nałogiem- nic nie osiągniemy. Najlepszym sposobem jest więc wyznaczenie sobie celu, jak np. "chcę pomalować paznokcie", bo przecież obgryzione i pomalowane paznokcie nie wyglądają zbyt estetycznie. Dlatego na początek można spróbować zapuścić choć odrobinę i pomalować na jakiś jasny kolor. Wtedy możliwe, że szkoda będzie obgryzać znowu, skoro wreszcie paznokcie wyglądają całkiem ładnie. A im dłuższe paznokcie- tym można malować bardziej wymyślnie. Jeśli ktoś jednak ma problem z zaczęciem zapuszczania- wtedy faktycznie polecam żelowanie.  
Jeśli próbujemy, a nie wychodzi, to możliwe, że jedynym wyjściem będzie pomoc psychologa. Okazuje się, ze to dość powszechny problem, a specjalista może pomóc znaleźć przyczynę problemu  i metodę jej wyeliminowania. 


Jak pielęgnować zapuszczane paznokcie? 
Jeśli zdecydujemy się na zapuszczanie, musimy pamiętać, że najpierw płytka będzie krucha, rozdwajająca się. Przydadzą więc się odżywki, które utwardzą płytkę i dostarczą jej witamin. Taka odżywka powinna mieć w swoim składzie: witaminy A, E, H, wit. z grupy B, wapń, fosfor, magnez. Paznokciom i skórkom może pomóc też wcieranie olejku rycynowego, który można kupić w aptece, za kilka złotych. To powinno pomóc osłabionym paznokciom. 
Często zdarza się, że po zapuszczanie paznokci po długotrwałym ich obgryzaniu przyniesie lepsze efekty, niż można się było spodziewać. I tu przykład mojej mamy, która obgryzała paznokcie dobre 30lat, przestała kilka lat temu, a w tej chwili ma paznokcie tak twarde i grube, że żaden żel już niepotrzebny. 

Jaki z tego wniosek? - DA SIĘ! Zerwanie z nałogiem nie jest niemożliwe. Trzeba tylko dużo wytrwałości i odpowiednio postawionego celu. I tak jak Panna Młoda zaczyna zapuszczać paznokcie przed ślubem, każda z nas może powiedzieć już dziś: "chcę mieć długie, kolorowe paznokcie na wakacje!". 
I życzę Wam, żeby się udało :) Piszcie o efektach waszego zapuszczania. 


xoxo P.D.

3 komentarze:

sama obgryzałam przez długie lata i wiem jak trudno jest się pozbyć tego okropnego nawyku....

kiedyś niestety też obgryzałam i dopiero w liceum stwierdziłam że moje dłonie wyglądają okropnie i przestałam, ale problem jest spory np. moja siostra nadal obgryza i to ostro i to głownie ze stresu. Karolina

ja również kiedyś nałogowo obgryzałam pazurki, ale na szczęście udało mi się pozbyć tego felernego nawyku ;)

Prześlij komentarz

Twitter Delicious Facebook Digg Stumbleupon Favorites More